Piotrek
Biegłem z samochodu do stacji. Wpadłem na Tomka.
-Szef coś od ciebie chce. - rzucił wychodząc
Poszedłem do gabinetu Wiktora. Był naprawdę wkurzony. Stał czekając na mnie.
- Co ty zrobiłeś strzelecki! Przed chwilą przywieźliśmy Martynę do szpitala. Po próbie samobójczej.
Ta wiadomość sprawiła że zrobiło mi się słabo. Jak po próbie samobójczej?! To nie miało sensu.
- Czy mógłbyś łaskawie wytłumaczyć mi co się stało!? Miałeś się nią opiekować! Po to dostałeś wolne!
-Ja.. ja - zacząłem się jąkać
- Wiesz co? Nie tłumacz się. Po prostu zejdź mi z oczu.
Wyszedłem z gabinetu i poszedłem do auta. Pojechałem w stronę szpitala.
Martyna
Leżałam sama na sali szpitalnej i trochę zaczynało mi się nudzić. Nagle weszła pielegniarka.
- Ma pani gościa- oznajmiła
W drzwiach pojawił się.... piotrek! Jak on może tu przychodzić.
- Martyna ja..
- Nie chcę z tobą rozmawiać! Jak chcesz wiedzieć w moim domu na stole leży list! Możesz sobie przeczytać!
Wyszedł.
I bardzo dobrze nie chciałam nawet na niego patrzeć.
Piotrek
W poniedziałek wróciłem do pracy. Szef chyba nie był już na mnie taki wściekły. Przedstawił mi nową ratowniczkę.
- Piotr to jest renata
Była ładną dziewczyną o rudych włosach i brązowych oczach.
****************************************************
Nareszcie jest nowy rozdział krótki i kiepski. Wiem. Przepraszam ale ostatnio dużo rzeczy się wali i nie mam siły do pisania. Ale teraz rozdziały powinny pojawiać się częściej. Komentujcie to daje olbrzymią motywacje.
Super. Jak zawsze czekam na next
OdpowiedzUsuń