Rozdział 1 spotkanie
Martyna
Wjeżdżałam na podjazd stacji gdy nagle wjechał mi pod koła samochód.
- Jak jeździsz- krzyknęłam
- to ty we mnie wjechałaś - odpowiedział mężczyzna znajdujący się w samochodzie - a może omówimy to przykre zdarzenie na kawie?
- jestem zajęta - odpowiedziałam
Byłam wściekła. Przez tego gościa spóźnię się na rozmowę o pracę na której mi bardzo zależy.
Piotr
Do domu jechałem pogrążony w myślach o tej dziewczynie. Tej jej oczy. Takie brązowe i lekko szalone. Do żadnej dziewczyny nigdy nie poczułem takiego uczucia jak do niej. Ciekawe co tam robiła? Nie pracowała u nas w stacji. Pewnie nigdy się nie dowiem.
Martyna
Spóźniłam się pięć minut. Super. Od razu zaczęłam się tłumaczyć.
- przepraszam ale jakiś facet mało mnie nie rozjechał - powiedziałam na wstępie
- zwykłe dzień dobry wystarczy - odpowiedział szef stacji
To trochę zbiło mnie z tropu. Myślałam że będzie robić wyrzuty. Nie, po prostu kazał mi usiąść. Przejrzał moje CV.
- czy uprawia pani jakiś sport - zapytał
- pyta pan bo jestem kobietą - raczej stwierdziłam niż zapytałam. Nienawidziłam tego że mężczyznę odrazu uznaje się za sprawnego a kobiet się o to pyta.
- nie, pytam każdego
Nie wiedziałam czy mówi prawdę ale trudno mogłam tylko odpowiedzieć.
- biegam i chodzę na siłownię
- zaczyna pani od poniedziałku
Jest! Jest! Jest! Dostałam tę pracę!
- no to widzimy się w poniedziałek - odpowiedziałam radośnie
Piotr
Przyszedłem do domu zjadłem coś i położyłem się spać bo miałem wcześnie dyżur następnego dnia. Ta dziewczyna dalej tkwiła w mojej głowie, ale powoli o niej zapominałem. Już nigdy się nie spotkamy. Nie mogę tęsknić za czymś czego nie mogę mieć. Jak bardzo się myliłem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz