Martyna
I wtedy wszedł Piotrek. To jego odwiedzin bałam się chyba najbardziej. Wiktor spoko mógł przyjść. Jakoś bym to zniosła. Jemu prościej jest nie odpowiadać. Ale Piotrkowi? Z nim się tak nie da. Niestety.
- Martyna o co chodzi?
odwróciłam głowę w ku drugą stronę. Chciałam dać mu do zrozumienia że ma stąd wyjść. Bałam się że jak spróbuje coś powiedzieć to się najzwyczajniej w świecie poryczę. Musiałam coś zrobić ze swoim emocjami a Piotrek mi tego nie ułatwiał. Musiałam zapomnieć o tym co się stało. Zamknąć ten rozdział życia w którym boję się wszystkiego i wszystkich.
- Martyna odpowiedz mi
Wzięłam się w garść i odpowiedziałam.
- Po prostu wyjdź - w moich oczach pojawiły się łzy których on nie mógł widzieć bo leżałam do niego tyłem - proszę
Nic nie odpowiedział. Po prostu wyszedł. Bez słowa. Zwinęłam się w kłębek i cicho łkałam nękana bólem przeszłości.
Piotr
W drodze do domu zastanawiałem się nad tym co powiedział mi lekarz na oddziale Martyny. Na jej ciele nie było żadnych siniaków i innych obrażeń więc nikt nie mógł jej bić. Strasznie trudna sytuacja szczególnie że Martyna nie chce rozmawiać. Wolałem jazdę w karetce. Tam przynajmniej wszystko jest jasne a nie takie dochodzenie. Po raz kolejny doszedłem do wniosku że psycholodzy są dziwni.
Tydzień później
Martyna
siedziałam na kanapie i czytałam książkę kiedy wszedł Wiktor.
- część Martyna
- Dzień dobry
- czy dobry to się dopiero przekonamy.
Uff jak na razie nie zaczął tego tematu. Czyli na razie mam spokój.
- 21s wypadek samochodowy
Świetnie jeszcze więcej spokoju na wezwaniu nie będzie się pytać.
2 minuty później karetka
- Martyna - zaczął ostrożnie Wiktor a ja spodziewałam się najgorszego - co się ostatnio stało?
No dobra trzeba przeszukać listę najlepszych kłamstw.
- Nie wiem to mnie też zdziwiło nigdy się tak nie czułam - było sprawą oczywistą że kłamię. Wiktor i Piotrek na pewno to wyczuli a ja miałam ochotę palnąć się w łeb za to że nie wymyśliłam bardziej wiarygodnego kłamstwa.
Wiktor najwyraźniej postanowił nie naciskać bo o nic więcej nie pytał. I dobrze bo dojechaliśmy na miejsce.
****************************************************
I jeszcze krótki rozdział na wieczór bo nie mam co robić. Może się spodoba. Komentujcie!
Twoje opowiadania są coraz lepsze i bardziej wciągające. Coraz bardziej zastanawiam się co Martyna może ukrywać. Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńBrak slow... Opowiadania sa swietne, a ta tajemnica tylko bardziej wciaga bo chce sie ja poznac :-) Czekam na next :-) Pozdrawiam Frania :-) Ps: zapraszam do siebie waszehistoriezzycia.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuń