Martyna
Przywlekłam się do pracy. Byłam wykończona. Kolejną noc przepłakałam. Miałam irracjonalne poczucie że to może się powtórzyć. Myślałam o ojcu. O tym jak wtedy mi nie pomógł. Cały czas tylko mówił że do niczego się nie nadaje. Czasami zdawało mi się że wręcz popierał zachowanie tego faceta. Dobrze że była wtedy przy mnie mama. No i Ania. Bez niej nic nie byłoby takie samo. Teraz zamiast pracować w pogotowiu i ratować życie ludzkie wypełniałabym pewnie papiery pracując w jakiejś firmie. Takie koszmary o przeszłości nawiedzały mnie od czasu tamtego wypadku.
Doszłam do stacji i się przebrałam. Weszłam do kuchni. Był tam już Piotrek.
- Źle wyglądasz - podał mi kawę - Z mlekiem twoja ulubiona.
Uśmiechnęłam się. To rzeczywiście moja ulubiona. Ostatnio cieszyły mnie zupełnie zwykłe miłe gesty. Może dlatego że gdy tylko byłam sama w domu, nie miałam się do kogo przytulić w mojej głowie rozpętywało się piekło. Miałam ochotę uściskać Piotra ale nie byłam jeszcze na to gotowa. No i miałam chłopaka. Co prawda ostatnio mało rozmawiamy i mieszkamy osobno ale może chociaż to w moim popapranym życiu się ułoży.
- 21s wypadek, kobietę potrącił samochód, wrześniowa 2
Pojechaliśmy
***
Na miejscu zastaliśmy okropne zbiegowisko. Jakoś udało nam się przepchać do rannej. Wtedy zaniemówiłam z wrażenia.
- Ania- wyjąkałam
Kobieta była przytomna. Popatrzyła na mnie tymi wielkimi zielonymi oczami i już wiedziałam że to ona. Stałabym tam dalej gdyby nie Wiktor.
- Martyna ruchy, Piotrek parametry a ty tamuj ten krwotok bo nam tu zejdzie!
10 minut później
Pakowaliśmy Anię do karetki a ja dalej byłam w szoku. Jak to się mogło stać? Miałam nadzieje że przeżyje. Jej stan był naprawdę bardzo poważny.
Dojechaliśmy do szpitala. Wiktor zdał Marcie skróconą relację tego co zrobiliśmy a ja poszłam na korytarz trochę ochłonąć. Przyszedł Piotrek.
Piotr
Wyszedłem przed salę zobaczyć co z Martynką. Martwiłem się o nią. Nie chciałem jej wypytywać o to co się stało i Wiktor też wolał nie naciskać.
Jednak z drugiej strony chciałem jej pomóc. Usiadłem obok niej na ławce i położyłem rękę na jej zgarbionych ramionach. Ta poza dodawała jej lat. Wyglądała jakby była zrozpaczona i zmęczona życiem równocześnie. Wyprostowała się.
- Zabieraj te łapę! - powiedziała stanowczo a ja posłusznie spełniłem polecenie.
- Kto to jest - spytałem
- A niby kto?
- Ta kobieta.
- Nieważne
Domyślałem się że to ktoś ważny dla niej bo w jej oczach kłębiły się łzy które starała się powstrzymać. Z sali wyszedł Wiktor.
- Biorą ją na OIOM - oznajmił ponuro.
Wtedy jedna mała łza potoczyła się po jej policzku i skapnęła na spodnie. Widziałem że jest zrozpaczona. Nasz szef odrazu zareagował.
- Martyna wszystko ok? Może chcesz wziąć dzisiaj wolne?
- Nie! Nie chce - dziwne perspektywa wzięcia tego wolnego najwyraźniej ją przerażała. W sumie Martyna ostatnio ciągle zachowała się dziwnie. Musiałem się dowiedzieć co się dzieję. Dla niej.
Martyna
Dzisiaj mieliśmy jeszcze trzy wezwania. Po dyżurze odrazu się przeprałam i pojechałam do szpitala. Znalazłam Sambora.
- Doktorze co z tą kobietą którą przed południem przywieźliśmy z wypadku.
- Leży na OIOM-ie - powiedział - jest w śpiączce.
Zatrzymałam się i oparłam się o ścianę. Zrobiło mi się słabo. Odpłynęłam.
- proszę pani! - Dotarł do mnie głos pielęgniarki
Otworzyłam oczy. Leżałam na szpitalnej podłodze.
- nic mi nie jest - powiedziałam
- Na pewno? Blado pani wygląda
- Tak - potwierdziłam i poszłam do domu. Nie byłam w stanie jej odwiedzić.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi do domu rozpłakałam się niczym małe dziecko. Siedziałam na podłodze i ryczałam. Dlaczego to wszystko spotyka właśnie mnie?
*****************************************************
Mam nadzieje że się spodoba nowe opowiadanie. Uchyliłam rąbka tajemnicy wiec może ktoś się domyśli co ukrywa Martyna i kim jest Ania. Pozdrawiam wszystkich fanów Na sygnale. Jeszcze tylko - licząc od jutra - 76 dni do premiery nowego odcinka. Oczywiście łącznie z dniem premiery.
Opowiadanie cudowne!!! Jak zawsze zresztą. Pozdrawiam i ciesze się, że tak szybko ukazał się next.
OdpowiedzUsuńHej,piszesz fajne opowiadania Ale ja jednak wolę rutynę miłości Ale i tak jest super !!!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ярина